Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kruk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kruk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 listopada 2019

"Narodziny Kruka"




Konflikt z Północną Bramą skończył się tak szybko, jak się zaczął, ale to nie powstrzymało problemów. Ludzka nienawiść musiała mieć gdzieś ujście, więc ci, którzy władali Zachodnią Bramą, postanowili dać ludziom chociaż jedno – igrzysk. Morze krwi wylane w brutalny i bezsensowny sposób pozwoliło wyrzucić z siebie całą frustrację i nienawiść, nikt też nie zapytał o jakąkolwiek etykę, w końcu uczestnikami byli Zamroczeni.
Lila wiedziała, że ją także czeka taki los. Rodzina, której służyła, popadła w niełaskę, więc oddała wszystkie Zmroki na igrzyska, by się wykupić i ocalić skóry. Tych silniejszych od razu zgarnęły inne rodziny i wojsko. Można było ich jeszcze wykorzystać, dopóki byli jeszcze sprawni. Słabsi mieli wykrwawić się na arenie ku uciesze gawiedzi. Nikt się nimi nie przejmował.
Lila należała do tej drugiej grupy. C/3 to niezbyt wysoka ranga, a nie zależało jej też na zdobyciu wyższej. Nie musiała się starać, bo i tak nigdy nie miała walczyć w pierwszej linii. Zresztą silniejsze Zmroki były na celowniku wszystkich dookoła, a to było męczące. Nie zależało jej na tym. Bez tego życie było upierdliwe.

środa, 18 września 2019

"Kruk" (Gangsta FF)


Popołudnie zdawało się dość spokojne jak na miasto bezprawia i rozpusty, jakim było Ergastulum. W budynku, który trudno było nazwać nowym, wiele ścian zostało zburzonych, więc piętro traktowano jako jedno pomieszczenie oddzielone tylko od klatki schodowej. Co prawda taki układ był nieco niebezpieczny, ale mieszkańcy mieli na to swoje sposoby.
Huk dobiegający z okolic wejścia oderwał na moment wszystkich od ich zajęć. Najwyraźniej ktoś wpadł w pułapkę zastawioną przez najmłodszych mieszkańców: jasnowłosego Simona i czarnowłosego Chrisa, którzy wiecznie trzymali się razem. Ten pierwszy pobiegł sprawdzić, co się stało. Reszta przyjęła to z większym spokojem, choć każdy z nich ukradkiem sprawił, czy ma broń w zasięgu ręki.
– Chris, zabiliśmy jakiegoś faceta! – zawołał Simon.
Brunet upił łyk kawy z obtłuczonego kubka zupełnie niewzruszony spanikowanymi słowami przyjaciela.
– Siedem miliardów ludzi na świecie, a ty panikujesz, bo zabiliśmy jednego faceta. I to normalsa – prychnął. – Żaden Zmrok nie dałby się na to nabrać.