Konflikt z Północną Bramą skończył się tak szybko, jak się
zaczął, ale to nie powstrzymało problemów. Ludzka nienawiść musiała mieć gdzieś
ujście, więc ci, którzy władali Zachodnią Bramą, postanowili dać ludziom chociaż
jedno – igrzysk. Morze krwi wylane w brutalny i bezsensowny sposób pozwoliło
wyrzucić z siebie całą frustrację i nienawiść, nikt też nie zapytał o
jakąkolwiek etykę, w końcu uczestnikami byli Zamroczeni.
Lila wiedziała, że ją także czeka taki los. Rodzina, której
służyła, popadła w niełaskę, więc oddała wszystkie Zmroki na igrzyska, by się
wykupić i ocalić skóry. Tych silniejszych od razu zgarnęły inne rodziny i wojsko.
Można było ich jeszcze wykorzystać, dopóki byli jeszcze sprawni. Słabsi mieli
wykrwawić się na arenie ku uciesze gawiedzi. Nikt się nimi nie przejmował.
Lila należała do tej drugiej grupy. C/3 to niezbyt wysoka
ranga, a nie zależało jej też na zdobyciu wyższej. Nie musiała się starać, bo i
tak nigdy nie miała walczyć w pierwszej linii. Zresztą silniejsze Zmroki były
na celowniku wszystkich dookoła, a to było męczące. Nie zależało jej na tym.
Bez tego życie było upierdliwe.